wtorek, 1 października 2019

Szum dziewiąty


Nadszedł kolejny dzień, w którym reprezentacja Polski miała się ponownie zmierzyć z zawodnikami Tillie. Tym razem szansę miała otrzymać młodsza część ekipy. Kozub od rana latał w skowronkach, a gdy jego czekoladowe tęczówki musnęły sylwetkę brunetki jego skrzydła jeszcze bardziej się rozwinęły. Wparował do stołówki i posłał szeroki uśmiech swoim przyjaciołom, udając się po talerz. Nałożył na niego sporą ilość sałaty i sięgnął po grzanki oraz przygotował sobie kawę. Gdy miał już usadowić się obok swoich kumpli przed jego oczami znalazła się twarz przyjmującego Resovii, a także jego dobrego znajomego.

-Cześć Tibo.- odparł, posyłając mu delikatny uśmiech.-Gotowy na ściąganie dupy z parkietu? Dzisiaj to ja będę dyktował karty.

-Witaj wilczku.-zachichotał Rossard.- Ładnie twoi dali popalić biednemu Le Goff.-pokręcił z niedowierzaniem głową.

-O czym ty mówisz?-uniósł pytająco brew brunet.

-To ty nie wiesz?! Kurwa! Oni są lepsi niż myślałem!

-Nie wiem, ale zaraz się dowiem.-mruknął pod nosem, posyłając groźne spojrzenie w kierunku swojego ulubionego stolika.- Dzięki za info, żabko.-poklepał go po ramieniu, lekceważąc jego oburzenie na ostatnie słowo jakie padło z jego ust.
Zameldował się na krześle pomiędzy Kochanowskim a Masłowskim i z impetem uderzył naczyniem o stół, przywołując na siebie niezrozumiałe spojrzenia chłopaków. Masłowski zaprzestał konsumowania kanapki i z otwartą buzią wpatrywał się w niego, a Szalupa unosił pytająco brew, prezentując wyraz twarzy pokoju „ co znowu?”. Brunet prychnął pod nosem i zabrałeś się za spożywanie posiłku. Czuł na sobie ten pytający wzrok swoich towarzyszy, jednak postanowił najpierw w spokoju pochłonąć śniadanie, a potem się z nimi rozliczyć. Jego  cudowny humor zniknął jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, choć jeszcze nie miał pojęcia czy mocno zawinili.

-Powiesz w końcu o co chodzi czy będziesz się fochał jak Fornal, kiedy mu laska z chałupy wyjebała jak jej kazał obiad gotować?- mruknął Kochanowski.

-Co ty biadolisz?!- fuknął Tytus.- Ja nikomu obiadu nie kazałem gotować. Kochanczak, idź sobie odśwież mózg na dworze.

-Ty powinieneś całe życie zrestartować w takim razie.- rzucił Kwolek.

-Co odjebaliście z Le Goffem?- rozgrywający zmierzył ich surowym spojrzeniem.

Masłowski wywrócił oczami, machając zrezygnowany dłonią i sugerując, że to nie jest warte rozmowy. Łukasz jednak przybrał poważny wyraz twarzy, a wtedy to właśnie rzeszowianin zdecydował się wytłumaczyć całe zajście z Francuzem przyjacielowi. Brunet uderzył się z otwartej dłoni w czoło i wypuścił powietrze ze świstem, sycząc przez zaciśnięte zęby:

-Czy wy zawsze musicie się wpierdalać w nieswoje sprawy?! Poradziłbym sobie z nim.

-Nie, jesteś za miły.-stwierdził pewnie Szalupuk.

-Może nie dla nas, ale zdecydowanie zgadzam się z Szalupą.-poparł blondyna Masłowski. 

Popularna Pusia zmierzyła ich pełnym politowania wzrokiem i poderwała się z miejsca po opróżnieniu swojego talerza.


***


Parsknął głośnym śmiechem na widok wjeżdżającego z buta w trybuny Fornala, który stracił równowagę i upadł na jedną z ławek. Tytus uniósł dłoń w geście zasygnalizowania, że nic mu nie jest, a dla pewności wykrzyknął te słowa, co wywołało salwy śmiechu niosące się echem po obiekcie. Po chwili powrócił na boisko i kontynuował grę, którą Uksi świetnie dyrygował. Spojrzał z wyższością na Le Goffa, kiedy jego solidny flot zakończył swój lot tuż przed sylwetką środkowego, zapisując ostatni punkt czwartej partii na konto Polaków. Usatysfakcjonowany uśmiechnął się szeroko, kiedy chłopaki potargali jego włosy. Zgodnie z nakazem trenera pośpiesznie się odświeżył i oczekiwał wraz z pozostałymi na wyrok odnośnie ekipy jaka uda się na  tegoroczną Ligę Narodów, choć gdzieś w podświadomości czuł, że nie otrzyma szansy to kiełkowała w nim iskierka nadziei.

-Łukasz, Mateusz… Dziękuję wam za poświęcenie na treningach oraz świetną atmosferę w drużynie, ale muszę was odrzucić chłopcy. Mam nadzieję, że zobaczymy się w przyszłości! –wypowiedział się Vital, posyłając siatkarzom pełen ciepła uśmiech.

-Pewnie jak trener będzie prowadził rywala, bo wątpię, że się dokopie do kadry w tak krótkim czasie. –zaśmiał się Masłowski.

-Dziękujemy za zaszczyt bycia tu.- odezwał się rozgrywający.-Jesteś wielki minichu Vitalu! 

Po wyściskaniu starszych jak i będących w tym samym wieku kolegów opuścili szatnię, spoglądając na siebie wymownie. Uśmiechnęli się pod nosem i objęli ramieniem, stwierdzając, że to była fantastyczna przygoda. Przechodząc obok recepcji Łukasz jednak przystanął. Gabriela wyczuwała na sobie jego intensywne spojrzenie i zadarła głowę, napotykając się na jego przepełnione ciepłem tęczówki. Libero momentalnie odczytał co się święci i pozostawił ową dwójkę w samotności.

-Zależy mi na tobie, Gabi i po mimo, że już opuszczam ośrodek to mam nadzieję, że nasza relacja przetrwa.-szepnął, badając głębie jej stalowych tęczówek.

-Mi na tobie też, Łuki.-pogładziła dłonią jego policzek.

Nim się zorientowali, a ich wargi zetknęły się ze sobą. Ich języki odnalazły wspólny, równomierny rytm, a w ciałach obojgu płynęła żywa adrenalina, fala szczęścia, ale jakże smutku z powodu rozstania na długi czas.  


~
Hello! ^^
Przepraszamy za opóźnienia na linii, ale mistrzostwa, praca  w domu i inne sprawy się na siebie nałożyły i jakoś tak wyszło :/ Trochę też się rozleniwiłam i wena gdzieś częściowo uciekła, bo pomysły są, ale jak je fajnie ująć w wykonanie czy słowa to trochę gorzej :/  Także wybaczcie to wyżej, bo szału nie ma, ale starałam się naprawdę :3  Nie wiem jak bd z publikacjami na Bartkach, bo Puchar Świata, odsypianie i te sprawy, ale może jakoś się uda opublikować planowo lub z niewielkim opóźnieniem :D Całuję i do zobaczenia na Bartkach!  :*

wtorek, 17 września 2019

Szum ósmy


Z błąkającym się na jego ustach lekkim uśmiechem wystukał kilka wyrazów na ekranie telefonu, odpowiadając na wiadomość brunetki, z którą od czasu randki złapał naprawdę świetny kontakt. Zdążył już zapomnieć o zachowaniu Masłowskiego i Szalpuka, lecz obiecał sobie, że kiedyś się na nich odegra. Relacja z Kozłowską rozrastała się z każdym mijającym dniem, co niesamowicie cieszyło rozgrywającego, bowiem od dłuższego czasu doskwierała mu samotność, a teraz wreszcie miał kogoś z wyjątkiem zwariowanych przyjaciół, którzy otaczali go w ośrodku. Schował telefon do plecaka i zamienił odzienie na granatowy komplet kadrowy, po czym zasznurował buty i spojrzał w kierunku Mateusza, który jeszcze się guzdrał. Przeczesał palcami włosy i skierował się w towarzystwie przyjaciela na halę. Posłał nikły uśmiech w kierunku znajomego mu doskonale Rossarda i chwycił w dłonie piłkę, odbijając ją od parkietu. Kilkanaście minut później krótka rozgrzewka dobiegała końca. Mimowolnie omiótł przelotnym wzrokiem trybuny obiektu, ale ku swojemu niezadowoleniu nie dostrzegł tam Gabrieli. Przez jego myśli przemknęło, że pewnie miała masę swoich obowiązków i nie mogła wymknąć się na sparing. Swoją drogą zastanawiało go dlaczego Vital na przeciwnika przeciwko swojej drużynie upatrzył sobie akurat Francję. To było pierwsze solidne przetarcie przed startująca niebawem Ligą Narodów, a oni przecież ciągle przeplatali siłownie z halą. Nie narzucił sobie zbyt wysokich ambicji. Chciał po prostu nabyć kilku lekcji i zaprezentował się przyzwoicie przed selekcjonerem reprezentacji. Wiedział, że nie ma szans wygryźć ze składu Łomacza czy Drzyzgi, a nawet Komendy i przeczuwał, że jego przygoda z reprezentacją niebawem dobiegnie końca, ale pragnął jak najlepiej spożytkować ten czas i świetnie się bawić ze swoimi rówieśnikami czy starszymi kolegami.

-Ten Le Goff robił maślane oczka do twojej Gabryśki.-szepnął mu na ucho Kochanowski.

Łukasz poczuł jak wszelkie mięśnie napinają się pod jego skórą, a ciśnienie krwi gwałtownie wzrasta. Zadarł głowę i spojrzał na blondyna, próbując wyczytać z jego twarzy czy się z niego nie nabija. Środkowy jednak przybrał jej neutralny wyraz.

-Poważnie! Ślinił się jak jakiś psychopata na jej widok!-emocjonował się Masłowski.

-Już ja pokaże temu pierdolonemu rumcansjowi, żabojadowi gdzie jego miejsce.-warknął pod nosem Łukasz, spoglądając  w kierunku Francuza.

-Uksi, nie baw się tutaj w byczka i się uspokój.-ułożył dłoń na jego ramieniu Jakub.-Przecież nie będziesz go bił.-wywrócił oczami.

-Niby czemu nie?-wzruszyłeś ramionami.

Fornal zasunął śnieżnobiałą bluzę pod samą szyję i zarzucił dłonie na ramiona swoich rówieśników, unosząc pytająco brew i spoglądając na nich wyczekująco. Kochanowski momentalnie nakreślił mu daną sytuację i zbijając z nimi piątki wybiegł w wyjściowym składzie obok Komendy, Kurka, Bieńka, Śliwki oraz Szalpuka. Tomek posłał rozgrywającemu pełen ciepła uśmiech i objął go ramieniem, prowadząc ku kwadratowi dla rezerwowych. Chwilę później dołączył do nich Masłowski oraz Kowolek.

-Łuki, ty się o nic nie martw. My go załatwimy.-zapewnił go Mateusz, klepiąc po ramieniu.

-Znowu będziesz się bawił w FBI?- prychnął Kozub, powracając myślami do sytuacji z minionego tygodnia

-Jezu, nie gniewaj się no.- zawył błagalnie libero.- Ja po prostu czuwam jak kupidynek nad dwójką zakochanych.-oświadczył z uśmiechem.

-Nie pozwolimy by kandydatka na matkę twoich przyszłych dzieci skończyła z jakimś kryminalistą!-do rozmowy włączył się milczący dłuższą chwilę Tomek

-Kryminalistą?-zdziwił się brunet.

-Toś ty nie widział tych jego tatuaży!?-wrzasnął Kwolek, przywołując pytające spojrzenia pozostałych graczy obecnych w kwadracie.

-Moja babcia zawsze mówi, że tacy pokryci tuszem to zwyrodnialcy i jebani playboye.-dodał od siebie trzy grosze Tytus.

-Babcia Fornal zawsze miała świętą racje.- skinął głową w uznaniu Masło.

-To ona znała takie słowa jak jebani playboye?!-wytrzeszczył oczy Artur, który przysłuchiwał się rozmowie.

-Nie mówcie o niej jakby leżała już w grobie!-oberwali w ramie  od Tomka libero oraz przyjmujący.

***

Zgraja chłopaków z dziewięćdziesiątego siódmego rocznika oraz Artur spojrzeli na siebie porozumiewawczo, gdy ich oczy napotkały na drodze swojego wzroku sylwetkę Francuza, który wspierał się o ladę w recepcji i szeroko uśmiechał w kierunku brunetki.

-Ty koleżko! Nie radzę się wpierdalać w kolejkę przyjacielowi, bo do serca tej monalizy jest sznureczek chętnych także na koniec kolejki ło tam.- wskazał palcem na koniec pomieszczenia Masłowski.

Podopieczny Laurenta Tille zmarszczył brwi w geście niezrozumienia i wzniósł dłonie w geście obrony. Po mimo wzrostu rzeszowianina lekko się go przestraszył po tonie głosu jaki w niego wymierzył. Kozłowska przyglądała się całej sytuacji, wspierając plecami o ścianę i zaciskając usta, aby się nie roześmiać na genialny skład jaki zaszczycił ją i siatkarza swoją obecnością.

-Ale Ty chyba…

-Chcesz mi powiedzieć, że źle widzę?!-zza pleców Mateusza wyłonił się kapitan juniorów.- To mruganie rzęskami i kobyli ryj, a z uśmiechem jeszcze gorszy to możesz sobie wsadzić wiadomo gdzie.-mruknął.

-Ale chłopaki wy…

-Tak, chcemy spuścić ci wpierdol za podstawianie się do tej pięknej pani.-oświadczył Kwolek, wskazując dłonią na Gabrielę.

-Także odejdź dobrowolnie za nim coś ci urwiemy i nie będziesz mógł już spożyć swoich kochanych żabeczek.-wtrącił się do dyskusji Szalupuk.

Środkowy spojrzał przelotnie przez ramie na brunetkę i wzruszył ramionami, oddalając się od polskich zawodników. Kozłowska pokręciła z niedowierzaniem głową i parsknęła głośnym śmiechem.

~
Hello! ^^
Przepraszam za opóźnienia, ale mam trochę zamieszania w domu i nie było czasu usiąść do laptopa, by napisać ten rozdział :( Mam nadzieję, że dawką humoru Wam to wynagrodziłam, choć ta część nie jest jakaś spektakularna :P No, ale to opowiadanie trochę nie idzie po mojej myśli i chyba nie mam aż takiego poczucia humoru by tu była istna komedia jaka miała być :/ Zobaczymy jak mi to dalej wyjdzie, ale będę z tą historią na pewno do końca ;) Całuję i do zobaczenia na Filipiaku za kilka godzin oraz na Bednim, które też dodam z opóźnieniem ;*

poniedziałek, 9 września 2019

Szum siódmy


Brunet zanosił się głośnym śmiechem, gdy do wypuszczonej z jego smukłych palców piłki poderwał się Masłowski. Rzeszowianin pognał za żółto-błękitną Mikasą i uderzył ją wewnętrzną częścią dłoni, sprawiając, że ta uderzyła wprost w twarz Fornala. Rozgrywający parsknął jeszcze głośniejszym śmiechem, a chwilę później po hali rozniosły się salwy śmiechu należące do pozostałych zawodników. Mateusz spanikowany przebiegł pod siatką i zaczął wylewnie przepraszać przyjaciela. Tomek natomiast przytrzymywał dłoń przy twarzy, wyklinając libero pod nosem i prosząc go, aby odszedł.

-I jak ja teraz kurwa wyrwę Amelkę na taką twarz?!-dramatyzował Tytus, podziwiając opuchnięty obszar wokół prawego oka.

-Grafika Google i po sprawie.-wzruszył ramionami Kwolek.

-Na pewno nie zauważy różnicy.- skwitował Kurek.- Na żywo jesteś brzydszy.-poklepał go po ramieniu Bartek.

-Dzięki łysy.- mruknął pod nosem przyjmujący.

Po chwili chłopcy zaprzestali konwersacji ze sobą nawzajem i po nakazie selekcjonera rozdzielili się na dwie grupy. Jedna udała się na siłownie, a pozostali szlifowali zalecone im elementy na hali. W pierwszym zestawieniu znalazł się Łukasz, który sumiennie zabrał się do pracy. Najpierw według poleceń trenera od przygotowania fizycznego rozpoczął półgodziną bieżnią, a następnie podnosił hantle, zaciskając przy tym solidnie szczękę. Masłowski spoczywający obok niego na rowerku przyglądał mu się badawczo, rozważając wyjawienie mu pewnej informacji. Obawiał się jednak jego reakcji. Westchnął głośno, czym przywołał ciekawski wzrok Łukasza, który zadarł pytająco jedną z brwi.

-Mati, nie chcesz mi o czymś powiedzieć?-wydusił z siebie rozgrywający, przerywając panującą pomiędzy nimi ciszę, którą przecinały jedynie energiczne piosenki niosące się po wnętrzu siłowni.

-Skąd w ogóle taki pomysł?- parsknął rzeszowianin.

-Może stąd, że gapisz się na mnie od dłuższego czasu i wzdychasz jakbyś się bił z myślą czy zagadać do jednej panienki? –zaśmiał się Kozub.

-No dobra!-poddał się Masło.- Pamiętasz jak źle się czułeś po zapiekankach?

-Trudno o tym zapomnieć. To było gorsze niż kac stulecia.-westchnął drugi siatkarz.

-Dosypałem ci nieco środka przeczyszczającego.-wyznał nieśmiało Mateusz.

-Co kurwa zrobiłeś?! Ty padalcu! Ty wredny szczurze! Ty chuju bobrze! Ty…!-z rozchylonych ust Uksiego padały różnorakie, obraźliwe określenia pod adresem przyjaciela.

-To była zemsta za Beatę, którą sprzątnąłeś mi z przed nosa!- zarzucił libero zawodnikowi urodzonemu w listopadzie, wbijając mu palec wskazujący w klatkę piersiową.

-Jezu, człowieku! Nadal gniewasz się za coś co było jakieś 4 lata temu?!- wywrócił oczami brunet.- Po za tym wolała mnie, więc poszliśmy razem i tyle.- wzruszył ramionami.

-I tyle?!- wrzasnął z niedowierzaniem Masłowski.-To była moja pierwsza miłość!

-Nie prawda. Sylwia była twoim pierwszym true love story.

Nim zauważyli, a znaleźli się naprzeciwko siebie i nawzajem uderzali w swoje dłonie, co wyglądało komicznie i nie przypominało walki facetów. Owa dwójka zachowywała się jak kobiety, które nie chciały sobie nic uszkodzić z ewentualnością paznokci. Pozostali zawodnicy natychmiast zaprzestali swoich wysiłków i przyglądali się rywalizacji Kozuba z Masłowskim, zanosząc się śmiechem.

-Chłopcy, co tu się wyrabia!?- po siłowni rozbrzmiał donośny głos trenera.

-Pokurwienie Maślaka się wyrabia.- mruknął pod nosem Kozub.



***


Z szerokim uśmiechem na ustach chwycił brunetkę pod ramie, wolną dłonią ukazując zebranym w holu chłopakom środkowy palec. Kochanowski pokręcił z niedowierzaniem głową nad postawą Łukasza i poderwał się z miejsca, mrucząc pod nosem, że ta kobieta źle na niego wpływa, w czym pozostali rówieśnicy przyznali mu racje, kiwając głowami energicznie. Tymczasem rozgrywający wręczył Gabrieli bukiet białych tulipanów i opowiedział jej sytuację z siłowni, nie szczędząc sobie nabijania z Mateusza, któremu zebrało się na wspomnienia. Pracownicę ośrodka ta historia rozbawiła niemal do łez, czego nie zamierzała ukrywać. Z jej rozwartych ust pokrytych jasną szminką wydobywał się uroczy chichot, co poskutkowało wzniesieniem kącików ust u siatkarza. Po chwili splótł palce jej dłoni ze swoimi i pociągnął ją lekko w kierunku bramy wejściowej do wesołego miasteczka. Kozłowska oniemiała rozchyliła usta, omiatając przelotnym wzrokiem otoczenie. Tego po swoim towarzyszu dzisiejszego wieczoru się zupełnie nie spodziewała, ale musiała przyznać, że przypadł jej do gustu sposób w jaki zamierzał spędzić czas młody zawodnik. Wycieczkę po nieznanym im obiekcie rozpoczęli od zabawy jaką było trafienie w puszki.  Piłką tenisową mierzył w metalowe walce, próbując wykrzesać z siebie jak najwięcej koncentracji, aby jej zaimponować. Po kilku minutach wpakował do jej dłoni ogromnego, białego misia, prezentując przy tym swoje śnieżnobiałe uzębienie. Gabi podziękowała mu ze śmiechem za podarunek i musnęła przelotnie jego policzek. Po pochłonięciu gofrów przyozdobionych bitą śmietaną oraz owocami wpakowali się na bezpieczną wersje kolejki, aby nie ryzykować zwróceniem jedzenia. Wtem ich spojrzenia spotkały się na jednym pułapie. Dziewczyna tonęła w czekoladowych tęczówkach rozgrywającego, a on zachwycał się szarością jej oczu. Po chwili brunet nakrył ustami jej miękkie wargi, ocierając się o nie delikatnie. Oparł swoje czoło o jej czoło i gdy dziewczyna rozchyliła usta pogłębił pocałunek, pieszcząc językiem jej podniebienie. Brunetka mruknęła w uznaniu i subtelnie pogładziła policzek chłopaka opuszkami palców.

-Tak, kurwa! Tak! – do jego uszu dotarł znajomy ton głosu, który teraz ociekał podekscytowanie.

-Nie, nie wierzę.- szepnął pod nosem, kręcąc głową.- Kurna, nawet tu?!- warknął, mierząc wzrokiem miejsce, z którego usłyszał znany mu głos.

Wtem, gdy zbliżali się do podłoża ich oczom ukazał się Masłowski zbijający piątkę z Szalpukiem, który szczerzył się porozumiewawczo do swojej przyjaciółki. Gabriela spłonęła rumieńcem, a Łukasz westchnął tylko nad pomysłami jego przyjaciół.

-Mateusz M. and Artur S. Biuro detektywistyczne, albo jak kto woli FBI.- oświadczył dumny z siebie libero.

-Łukasz K., który zaraz ci spuści takie manto, że szanowna pani Agnieszka ani szanowny pan Grzegorz cię nie rozpoznają pajacu!  

 ~
Hello! ^^
Gdy wszystko już wróciło do normy nagle okazuje się, że to Masło stał za zatruciem pokarmowym naszego Łukaszka :D Ktoś się spodziewał takiego obrotu sprawy? ^^  No i dzięki temu humoru było co niemiara :D Za to randka się udała, ale tam także Gabi i Łukasza nie opuścił Mateusz i na dodatek wziął ze sobą Artura :D Ciężkie życie ma ten Uksi xD Całuje i do zobaczenia za tydzień! ;*

czwartek, 5 września 2019

Szum szósty


Jęknął przeciągle, nakrywając twarz śnieżnobiałą poduszką. Wczoraj wieczorem nie zdawał sobie jeszcze sprawy, że zamówienie zapiekanek, które uczynili potajemnie przed trenerem, pociągnie za sobą takie skutki. Nie był nawet w stanie przekręcić się na drugi bok w łóżku, nie wspominając o jego opuszczaniu. Artur natomiast od kilku minut przesiadywał w łazience, szykując się na śniadanie. Bruneta na myśl o posiłku nachodziły mdłości. Obawiał się jednak niestawienia na stołówce i konsekwencji jakie mogły z tego przewinienia wyniknąć. Westchnął głośno i pokręcił z niedowierzaniem głową nad osobą współlokatora, gdyż ten wkroczył do ich wspólnego lokum ze szczoteczką do zębów w jamie ustnej i potrząsając solidnie tyłkiem do wpadającej w ucho melodii Zenka Martyniuka.

-Ludzie mówią do mnie przestań martwić się!-wrzasnął na całe gardło, a rozgrywający zawył z bólu jaki ogarnął jego uszy.

-Pierdolę, buduję schron.- warknął pod nosem Kozub.

-Nie masz z czego dziecinko.-wyszczerzył się blondyn świeżo wyszorowanymi przez miętową pastę zębami.

-Mam większy iloraz inteligencji niż ty, więc o to się nie martw. Wymyślę coś.

Szalpuk roześmiał się z grymasu cierpienia widniejącego na twarzy przyjaciela i kontynuował śpiewanie, nachylając się nad walizką wypełnioną po brzegi kadrowymi ubraniami. Narzucił na siebie czarny komplet i uniósł pytająco brew, spoglądając przez ramie na Łukasza. Ten jedynie rozłożył bezradnie ręce i oświadczył mu, że nie najlepiej się dziś czuje i by ten wytłumaczył go przed trenerem.

-Jasne, nie ma sprawy.-odparła popularna Szalupa.

-Naprawdę?- zdziwił się jego miłym tonem głosu młodszy zawodnik.

-Powiem, że się napierdalałeś z niejaką piękną Gabrielą całą noc i plecy cię nakurwiają aż się ruszyć nie możesz.- wzruszył ramionami przyjmujący.

-Won do piekła kurwo wściekła!- krzyknął za znikającą za drzwiami sylwetką blondyna Uksi.


***


Po kontrolnej wizycie trenera ułożył policzek na miękkim materiale poduszki i przymknął powieki, oddając się chwili regeneracji. Po godzinie jednak sięgnął po laptopa usytuowanego na szafce nocnej i pochłaniał kolejne odcinki Friends, pragnąc zabić czas. Kilka razy zdarzyło mu się odwiedzić toaletę, ale bywało gorzej. Ze zmarszczonymi brwiami spoglądał na opadającą klamkę, za którą jak po chwili się okazało ciągnął sam kapitan reprezentacji. Michał przysiadł na wolnym łóżku i z troską wymalowana w błękitnych tęczówkach badał twarz rozgrywającego, wypytując o jego stan zdrowotny. Kozub nie ukrywał, że był to dla niego bardzo przyjemny gest za co podziękował Kubiakowi i  wspierając się plecami o ramę łóżka toczył z nim swobodną rozmowę.

-A i żeby nie było wiem o waszej akcji z zapieksami.- przyjmujący poklepał rozgrywającego po ramieniu i posłał mu cwany uśmiech. – Więcej próbować nie radzę, bo widzisz jak to się kończy. Karma zła suka wyrucha każdego, młody.

Właściciel pokoju roześmiał się na słowa kapitana reprezentacji i odprowadził jego sylwetkę wzrokiem do samych drzwi. Po chwili w zaciszu jego pokoju ponownie rozległ się męski głos tym razem należący do Kwolka:

-Tobie to chyba dojebać musieli szczyptę arszeniku albo innego chujostwa, że tak zdychasz
.
-Ha ha. Bardzo śmieszne, Kwolo.-wywrócił oczami schorowany.

-Fornal wpierdolił trzy i śmigał dziś na hali jakby co najmniej nagą miss zobaczył także…


***


W momencie wskazania przez zegar na blokadzie jego telefonu godziny osiemnastej poderwał się z miękkiego materaca łóżka i niemalże pognał w kierunku lobby. Palcami poprawił włosy i wsparł się jedną dłonią o blat lady, za którą pochylała się brunetka. Cierpliwie oczekiwał aż zaprzestanie poszukiwania zapewne jakiś ważnych dokumentów i uraczy go swoją uwagą, bowiem oczekiwał na to cały dzień. Całe szczęście uzyskał grafik od Artura, z którym podzieliła nim sama Gabriela, sugerując nagłe przypadki i zapewniła, że może na nią liczyć. Zaczął bębnić paznokciami o nawierzchnie drewna i wtem przywołał na siebie pytające spojrzenie właścicielki stalowych tęczówek. Momentalnie na jego ustach zakwitł szeroki, promienny uśmiech, którym nieco speszył dziewczynę, ale chyba nie zdawał sobie z tego całkowicie sprawy.

-Hejka. Pomyślałem, że może chciałbyś gdzieś wyskoczyć w tym tygodniu?-zapytał niepewnie.

-Witam. Z przyjemnością, a gdzie?- zachichotała brunetka.

-To już niespodzianka, ale powiedz mi kiedy masz czas.

-Nawet jutro.

-W takim razie widzimy się tutaj o piątej wieczorem. Tylko tym razem zakryj więcej, aby chłopaki nie pożerali cię wzrokiem. – puścił jej oczko.

-A co? Jesteś zazdrosny?

- Pff. Co to za pytanie!- oburzył się.

~

Witam Was nieco spóźniona, z bólem głowy i niezadowoleniem z tego rozdziału. To wyżej to dramat, ale jakoś ciężko dziś było mi przelać myśli na słowa i wymyślić jakiś tekst powalający na kolana pod względem humoru, ale mam nadzieje, ze choć się uśmiechnęłyście raz, czytając to ;) Niestety, o śmiech to tutaj było trudno i zdaje sobie z tego sprawę, ale coś z tych męczarni wyszło :P  Łukasz choruje, chłopaki jak zawsze bezlitośni, a Gabi umówiła się z nim na kolejne spotkanie ^^ Uwierzcie mi Kozub poleci w coś oryginalnego, ale klimatycznego, a chłopaki? Pewnie nie będą próżnować :D   Wyszło koszmarnie, ale nie chciałam Was zostawić bez rozdziału także mam nadzieję, że weźmiecie to pod uwagę pisząc komentarze :D Całuję i do zobaczenia w poniedziałek, a wcześniej, gdyż w sobotę prawdopodobnie widzimy się na Bartku Filipaku! ;*

poniedziałek, 26 sierpnia 2019

Szum piąty


Z parującym daniem na talerzu zajął miejsce w ostatnim rzędzie krzesełek rozstawionych w obszernej świetlicy. Chwilę później obok niego opadł Masłowski, który poruszył znacząco brwiami i skinął głową w kierunku wejścia do pomieszczenia. Powędrował za jego ruchem wzrokiem i nadział się czekoladowymi tęczówkami na drobną sylwetkę wspartą o framugę drzwi. Mimowolnie kąciki jego ust zawędrowały ku górze, a Mateusz posłał mu porozumiewawczy uśmiech, szturchając go w ramie. Łukasz wywrócił jedynie oczami i wbił wzrok w duży, plazmowy ekran, na którym to ukazała się jedna z polskich stacji telewizyjnych. Vital chrząknął donośnie i pomachał nad swoją głową, aby przywołać uwagę wszystkich zebranych w świetlicy zawodników, po czym przejął mikrofon od Gabrieli i rozpoczął swoje przemówienie:

-Chłopcy, mam nadzieję, że nie przynieśliście mi, jako waszemu ojcu wstydu i naprawdę się spisaliście. Premiera odbędzie się ala moment, dlatego nikt mi nie opuszcza tego miejsca. Jasne?!

Wraz z pozostałymi kadrowiczami skinął posłusznie głową i westchnął nad podekscytowanym rzeszowskim libero, który co rusz wychlał się do Kochanowskiego i Fornala, wymieniając z nimi swoje spostrzeżenia. Upił łyk chłonnej cieczy zmieszanej z cytryną oraz szczyptą mięty i omiótł wzrokiem pomieszczenie. Pokręcił z niedowierzaniem głową nad osobą blondyna, którego nadal nie było pośród przybyłych do lokacji zbiórki. Pośpiesznie wymienił tą sugestię z siedzącym obok Mateuszem i parsknął śmiechem wraz z pozostałymi, gdy Artur rozpędzony wpadł do wnętrza świetlicy i ledwo wyhamował przed pierwszym szeregiem krzeseł, posyłając przy tym figlarny uśmiech w kierunku Kozłowskiej.

-No cześć!- wypowiedział flirciarskim, niskim tonem głosu.

-Siadaj dzbanie.- ostudziła jego zapał do żartów brunetka.

Pokiwał z uznaniem głową i posłał Szalpukowi nikły uśmiech, gdy usytuował się na miejscu po jego lewej stronie. Wtem oczy wszystkich siatkarzy wlepione zostały w potężnych wymiarów odbiornik. Z głośników wydobyły się energiczne dźwięki piosenki, a na ekranie wyskoczyła postać Michała Kubiaka, który z przyjaznym, szczerym uśmiechem spoglądał na jednego z psów, wypowiadając coś od siebie. Nakryłeś twarz dłonią, gdy na drugim planie dostrzegłeś swoją sylwetkę wspartą o budynek i spoczywająca przy tobie Gabrielę, która wpatrywała się w tobie w oczy, a ty z szerokim uśmiechem żywo gestykulowałeś dłońmi, zwracając się do niej.

- I bajera leci!- wydarł się rozbawiony Śliwka.

-I gitarka! Młody jest, dzieci spłodzić chce…-zawtórował mu Szalpuk.

-Ale to się robi oł yeee fuck yeee bejbe! – dołączył się do konwersacji Fornal.

- Wujcio Masełko będzie je uczył na najlepszego libero i będzie je tulił, przewijał oraz karmił własną piersią!- rzekł rozczulony możliwością posiadania potomstwa przez Łukasza Masło.

Kozub zamrugał kilkukrotnie i spojrzał przerażony na swojego przyjaciela. Mateusz wzruszył jedynie ramionami jakby nic się nie wydarzyło, a rozgrywający zatopił twarz w materiale koszulki, czując jak na jego policzki wstępują obfite rumieńce. Tak bardzo pragnął ulotnić się z tego miejsca, zamknąć w pokoju i nie wychodzić, aż stojąca niedaleko Gabriela zapomni o tych słowach. Jednak nie mógł tego uczynić, bowiem trener zażądał obecności na premierze kręconej jakiś czas temu reklamy.

-Nie żeby coś chłopaki, ale po pierwsze ja tu jestem. Po drugie to ja decyduje, z kim w swoim łóżku się będę znajdować, jasne?!- warknęła na zebranych w pomieszczeniu siatkarzy Gabriela.

Chłopaki oszołomieni skinęli lekko głowami. Łukasz natomiast wzniósł nikle kąciki ust i zagłębił się śledzeniu dalszej części reklamy. Salwy śmiechu rozniosły się po świetlicy, gdy zza pleców wypowiadającego się wówczas Kochanowskiego wyłonił się Artur, który okręcał się wokół własnej osi ze szczeniaczkiem, nucąc dość donośnie „ Ona by tak chciała”.  Gdy popularna Pusia opuszczała świetlice została nagrodzona poklepaniem po ramieniu przez sporą część kolegów, która rzucała mu wymowne uśmiechy.

-Wszędzie debile.- prychnął pod nosem, ruszając w stronę pokoju.

***

Wpatrywała się roześmiana w twarz bruneta, który niczego nieświadomy toczył z nią konwersacje na luźne tematy, a także zahaczył o przeprosiny, które był jej winy po tym jak chłopaki wyskoczyli jak Filip z konopi z zabawnym, ale zawstydzającymi jego jak i ją komentarzami. Brunetka skinęła jedynie głową na jego słowa skruchy, mierząc mu włosy dłonią, aby nieco się rozchmurzył, bowiem uważała, że to nie jego wina. Łukasz zakłopotany podrapał się po karku i częściowo przyznał jej racje. Gabriela zachichotała, gdy za plecami rozgrywającego spostrzegła dwójkę chłopaków, którzy trwali na balkonie jednego z pokoi i machali z szerokimi uśmiechami w ich kierunku. Momentalnie zwrócił się w tamtą stronę i westchnął głośno z bezradności:
-Czy oni kiedyś znikną? Nigdy się od nich nie uwolnię.

-Daj spokój. Są sympatyczni.- oświadczyła z delikatnym uśmiechem dziewczyna.

-Rwij suczkę póki nieoporna!-wydzierał się Huber, a siatkarz o rok starszy uderzył się z otwartej dłoni w czoło.- Zarzuć smycz i jedziesz Pusia!

-Taa, sympatyczni.-skwitował brunet.

Kozłowska zachichotała wesoło i pokręciła głową nad zachowaniem środkowego. Kozub natomiast zażenowany zaistniałą sytuacją spuścił wzrok i wbił go w trawnik.

 ~
Hello! ^^
Ja przepraszam Was za brak rozdziału w zeszły poniedziałek, ale maturka, livy Tomka i jakoś czasowo nie wyrobiłam :/ Właśnie, kto ogląda ten pewnie widzi, że niektóre kwestie, które tam występują są tutaj obecne haha :D I'm sorry, but musiałam no! XD Wena mnie też opuściła na dobre kilka dni, także wybaczcie mi :( Łukasz sobie próbuje z Gabi jakoś ułożyć relacje, a co róż chłopaki ją psują i dbają o humor w ekipie :D Całuję i do zobaczenia za tydzień! ;* Nowe  rozdziały na Bartkach w kolejne dni  ^^


poniedziałek, 12 sierpnia 2019

Szum czwarty


Skarcił spojrzeniem turlającego się ze śmiechu na łóżku blondyna, który nie mógł opanować rozbawienia jakie zalało go na widok rozgrywającego przyodzianego w czarny garnitur. Pokręcił z niedowierzaniem głową nad postawą swojego przyjaciela i poderwał się z miejsca, przystając przy młodszym siatkarzu. Momentalnie zsunął z niego marynarkę, rozpiął pierwszy guzik koszuli i z politowaniem zerknął na eleganckie spodnie. Powędrował do jego walizki i wyłowił z jej wnętrza błękitną koszulę oraz czarne spodnie, rzucając je w jego stronę. Łukasz uniósł jedynie brew, przypatrując się twarzy przyjmującego, a ten skinął głową jakby deklarując, że to właśnie ma włożyć i wysłał go do łazienki. 21-latek posłusznie zamienił ubrania na te wybrane przez jego współlokatora i rozpiął pierwszy guzik koszuli, która opinała jego ciało. Spryskał się swoją ulubioną perfumą i zawitał do pokoju, prezentując się swojemu kompanowi.

-Te włosy trzeba troszeczkę podrasować.-mruknął Artur.

Kozub ściągnął brwi na jego słowa, ale się nie odezwał. Blondyn natomiast podreptał do rozgrywającego i zmierzył dłonią jego włosy. Pokręcił z dezaprobatą głową i za pomocą palców uniósł je delikatnie. Rozgrywający pośpiesznie sprawdził w lustrze efekt pracy przyjmującego i zaśmiał się pod nosem.

-Wyglądam jak po jakimś dzikim seksie!- parsknął młodszy zawodnik.

-Seksownie! Tak mrr..-skwitował Szalupa, pokazując pazurki.

Salwy śmiechu 21-latka obijały się o ściany lokum owej dwójki. Westchnął on głośno nad tokiem myślenia blondyna i zwinął z szafki nocnej telefon, po czym opuścił pomieszczenie. Do kolacji pozostało nieco ponad pół godziny, dlatego też niezauważalnie przemknął do kuchni, gdzie wcześniej zawarł pakt z kucharkami, aby użyczyły mu jej asortymentu na pewien czas. Jedna z nich powitała go ciepłym uśmiechem i pogroziła palcem, prosząc o nie uszkodzenie niczego oraz nie puszczenie pomieszczenia z dymem. Roześmiał się na jej słowa, ale skinął głową i zabrał się do przygotowania sałatki greckiej. Po chwili zdecydował się także na niewymagające zbytniego doświadczenia w gotowaniu spaghetti z kawałkami kurczaka i popędził z asortymentem na dwór. Szalpuk, który wracał właśnie z krótkiego spaceru, aby w spokoju porozmawiać z Olą przez telefon poruszył znacząco brwiami na jego widok. Pokręcił z niedowierzaniem głową, spoglądając na niego z politowaniem i poprosił go o pomoc w wyniesieniu jednego ze stołów z jadalni, gdzie na co dzień spożywali posiłki. Przyjmujący z chęcią mu pomógł i obserwował jak nakrywa go śnieżnobiałym obrusem oraz rozstawia świece, kieliszki i talerze. Nim spostrzegł, a czas dzielący go od spotkania minął. Zjawił się w holu, gdzie miała czekać na niego brunetka i zaklął w myślach, gdy jego ciemne oczy napotkały na drodze swojego wzroku spalskie towarzystwo.

-Dostałeś wychodne? Bo widzę, że twój strój koliguje z tym obowiązującym w tej spalskiej patoli.-uniósł pytająco brew Kochanowski, podnosząc głowę z nad telefonu trzymanego w dłoni.

-Yyy…-podrapał się zakłopotany po głowie,  a gdy miał już udzielić odpowiedzi blondynowi w drzwiach pojawiła się Gabriela.- Cześć!- zwrócił się w jej kierunku, wnosząc nikle kąciki ust.- Ślicznie wyglądasz.- wodził wzrokiem po czarnym materiale kusej sukienki, który przylegał do jej drobnego ciała.

-Witaj!- odwzajemniła jego optymizm.-O jejku! Dzięki!-oblała się obfitym rumieńcem, spuszczając wzrok.

Kozłowska poderwała się z miejsca i z towarzyszącym jej głośnym stukotem obcasów, za jaki odpowiadały jej wysokie, czarne szpilki zniwelowała dzielący ją do rozgrywającego dystans. Przywołała na siebie zainteresowanie kilku par oczu, czując się niezręcznie, gdy każdy jej ruch śledzony był przez stado siatkarzy. Musnęła przelotnie ustami policzek Łukasza, szepcząc wprost do jego ucha, że to za miłe słowa i obserwowała jak lekko onieśmielony jej gestem spuszcza wzrok. Mimowolnie uśmiechnęła się pod nosem, uznając to za urocze i oczekiwała na jego ruch. Tymczasem Kozub przewrócił podirytowany oczami, zauważając wlepione spojrzenia chłopaków w pośladki dziewczyny, które kusząco uciskała kreacja, na którą zdecydowała się dzisiejszego wieczoru. Wtem wpadł na pewien pomysł. Przeprosił na chwilę dziewczynę i popędził do swojego lokum w jednym, wiadomym tylko dla niego celu. Sięgnął po skórzaną kurtkę zawieszoną w jego szafie i zatrzasnął za sobą drzwi.

-Ubierz. Zrobiło się już chłodno.- podał jej okrycie wierzchnie, aby przysłonić jej kobiece atuty przed uwagą chłopaków i puścił oczko.

Gabrysia zrozumiała jego aluzję i posłusznie narzuciła na siebie kurtkę. Wtem chwyciłeś ją pod ramie i rozwierając przed nią drzwi, przepuściłeś przed siebie, mrożąc chłopaków groźnym wzrokiem. O jego uszy obiła się uwaga przyjaciela, co skwitował cichym chichotem, zamykając za sobą drzwi. Nie wiedział jaka dyskusja nawiązała się pomiędzy sportowcami po jego wyjściu z ośrodka.

-Widzicie jak pięknie syna wychowałem.-rzekł dumny z siebie Masłowski.

Zebrani w holu zawodnicy w postaci juniorów z dziewięćdziesiątego siódmego rocznika prychnęli równocześnie na słowa rzeszowskiego libero i pokręcili z niedowierzaniem głową.

-Ale sprzęt to ona ma dobry!-potarł podbródek Fornal.

-Dobry?! Tuż to kwintesencja, esencja i nie wiem co jeszcze! –zachwycał się Kwolek.

-Majeczką się zajmij, a nie!- skarcił go Kochan.

-Docenić piękno innych kobiet przecież mogę.-bronił się przyjmujący.


***


Rozlał do kieliszków szkarłatnej cieczy, obijając się swoim o jej, aby wznieść toast za wydostanie się od chłopaków oraz ich pierwsze spotkanie. Brunetka roześmiała się wesoło na jego słowa i upiła niewielki łyk wina. Jednocześnie z nim sięgnęła po sztućce i wpakowała kawałek kurczaka posypanego przyprawami do ust, mrucząc z zadowoleniem. Pochwaliła danie przygotowane przez rozrywającego, a on gdy posmakował go pokiwał głową, zgadzając się z nią, że jest całkiem smaczne. Pochłaniali posiłek w ciszy, ale w przerwie pomiędzy pierwszym daniem, a sałatką zatopili się w luźnej rozmowie, pochłaniając wino.

-Ciekawie masz z tymi chłopakami.- skwitowała dziewczyna, zanosząc się śmiechem.

- Proszę cię! To jebany spalski monitoring!- jęknął, spoglądając na nią z pobłażaniem.- Mogę się założyć, że i tu ich przyniesie.

-Swoją drogą świetną lokację wybrałeś i wszystko tak ładnie przygotowałeś.- posłała mu subtelny uśmiech, omiatając przelotnym wzrokiem niewielką łąkę.

Posłał jej wdzięczny uśmiech i rozejrzał się, aby wybadać czy ktoś jeszcze przebywa z nimi w tym miejscu. Odetchnął z ulgą, bowiem na razie byli całkowicie samotni w otoczeniu lasu. Rozstawione niedaleko ich świece w kręgu dbały o odpowiedni nastrój.  Nad Spałą zapadał zmrok i granatowe niebo obsypane połyskującymi gwiazdami rozciągające się nad ich głowami sprawiło, że gdyby nie płomienie świecy rozświetlające otoczenie mogliby nie przyglądać się swoim twarzom. Nagle do jego uszu dotarł szelest zza jednego z drzew. Mógł się założyć, że to kompani z rocznika postanowili mu potowarzyszyć podczas pierwszej randki od dawien dawna. Po chwili się w tym przekonaniu utwierdził.

-Ludzie pali się! –z pod ziemi wyłonił się nagle Masłowski.

-Tobie w głowie klepki na pewno.- odparł Łukasz, gromiąc wzrokiem bruneta.

Dla bezpieczeństwa poderwałeś się z miejsca i rozejrzałeś wokół. Żadna świeca nie została przewrócona przez lekki wiatr, który muskał twoją twarz. Spojrzałeś z uniesioną brwią na Mateusza, a ten jedynie wzruszył ramionami:

-A nie! Fałszywy alarm. Bardzo państwa przepraszam.

-Nic się nie stało.- odparła brunetka, zakrywając usta dłonią, aby się nie roześmiać.

-I jak? Całowali się?!- wrzasnął Huber.

-Nie twój zasrany interes, radomski cieciu.-syknął rozgrywający, zaciskając dłonie w pięści.

-Dobra, wybywamy stąd.- oświadczył Masło. -Kontrola rodzicielska być musiała.- puścił oczko chłopakowi spoczywającemu naprzeciw Gabrieli.

Chwilę później  rzeszowianin pożegnał Kozłowską muśnięciem policzka i wparował do wnętrza ośrodka. Obrał za cel wtargnięcie do pokoju Fornala, gdzie obecnie zbierała się młodsza część reprezentacji, aby uraczyć się rozgrywką jedną z kolekcji jego gier przed snem. Zatrzasnął za sobą drzwi z hukiem i wsparł się o nie plecami, przelatując wzrokiem po twarzy każdego siatkarza zgromadzonego w pokoju Tomka.

-Co to kurwa miało być?!- warknął, żywo gestykulując dłońmi.

-Chcieliśmy sprawdzić czy niczego wam nie brakuje.- odezwał się Huber.

-Daruj sobie.- syknął.- Jeszcze raz taka akcja, a nie ręczę za siebie.

 ~
Hello! ^^
Zjawiam się punktualnie z nową częścią Uksiego :D Trochę się pomiędzy nim a Gabrielą zadziało, choć na razie cicha woda ^^ Na, ale chłopaki zadbały by na randce tej dwójki nudno nie było :D Oj ma Łukasz z nimi ból głowy XD  Zobaczymy co wydarzy się dalej :3 Chłopaki wywalczyli paszporty olimpijskie za co należą im się ogromne brawa i szacun! <3 Mecz z Francją był sztos :3 Dziś tak pięknie na boisku nie było, ale również zagrali świetnie i zostawili na parkiecie serce, jak zawsze z resztą! Kocham ich <3 Teraz tylko czekać na ME i usychać z tęsknoty do siatkówki :D Całuję i do zobaczenia na Bartkach! ;*
PS: Widzę, że trochę Was tutaj zagląda, ale mało zostawia komentarze także proszę przełamcie się, bo ja nie biję ani nie gryzę, a Wasze zdanie jest dla mnie cholernie ważne i niesamowicie motywuje :3

poniedziałek, 5 sierpnia 2019

Szum trzeci


Uderzał dłonią w żółto-błękitną piłkę, która odbijała się od podłoża, przywołując jego pełen skupienia wzrok. Dopiero przy pomocy palców, którymi przed jego twarzą strzelił Artur wyrwał się z amoku i skierował swoje spojrzenie na osobę trenera, który przystanął na środku, mając przed sobą wieloosobową grupę obecną na zgrupowaniu. Przekrzywił głowę na bok i wsłuchiwał się uważnie w jego słowa, odnotowując w głowie najważniejsze kwestie poruszane przez selekcjonera reprezentacji Polski. Skinął głową, gdy Vital musnął przelotnie jego ramie dłonią i wypchnął go delikatnie w stronę Łomacza, z którym dzisiaj miał trenować  w parze. Posłał starszemu koledze przyjazny uśmiech i poprosił go o udanie się po piłkę.

-Łukaszek, ale to ty masz młodsze nogi!- skwitował z wesołym chichotem Grzegorz.

-Wiem, ale muszę je oszczędzać, bo te nogi mają przed sobą przyszłość pełną grania.-wypowiedział Kozub z cwanym uśmiechem.

Starszy reprezentant Polski pokręcił jedynie z rozbawieniem głową, odprowadzając wzrokiem sylwetkę młodszego kolegi, który posłusznie udał się w kierunku kosza ze sprzętem. Szczegółowo wybadał przy pomocy rąk poziom napompowania Mikas i wybrał tą najodpowiedniejszą, okręcając się na pięcie w kierunku boiska. Wtem jego ciemne tęczówki natrafiły na kobiecą sylwetkę zwróconą do niego tyłem. Jej właścicielka jednak ustawiała się lepiej w stronę trenera, z którym złączona była w rozmowie, przez co było mu dane ujrzeć profil jej bladej twarzy i dzięki temu rozpoznał w niej  dziewczynę ze schroniska. Zastygł w bezruchu, obserwując z pokrywającym jego twarz szokiem Gabrielę, której kompletnie się tu nie spodziewał. Przecież nie wspominała, że pracuje w okolicy, że można ją spotkać w spalskim ośrodku. Pokręcił z niedowierzaniem głową, chłonąc wzrokiem jej wysoką sylwetkę. Na pierwszy rzut oka wzrokiem sięgała metru osiemdziesiąt, co robiło na nim  ogromne wrażenie.

-Nie wspominałem, że Gabryśka pracuje w Spale?- uśmiechnął się łobuzersko Szalpuk, który przysłonił rozgrywającemu widok na Kozłowską.

-Ty pierdolony patafiańcu!- warknął na niego 21-latek zirytowany jego zachowaniem.- Jesteś jebanym pająkiem, który łapie mnie w swoją sieć a potem się ze mnie nabija.

-No cóż ja poradzę, Pusia. Taki już jestem.-wzruszył ramionami blondyn.- A tak serio to wiem to od kilku dni, ale chciałem zobaczyć jak szybko na siebie wpadniecie.-puścił oczko przyjacielowi i oddalił się w kierunku Aleksandra Śliwki.

-Chujek.-mruknął pod nosem brunet.

-Ty, Pusia?! Długo mam jeszcze czekać na twój comeback?!- wydarł się za rzeszowianinem Gregor.

Łukasz jakby powrócił do rzeczywistości i modlił się w myślach, aby do Kozłowskiej nie dotarł wrzask kadrowicza. Jednak na marne, bowiem brunetka momentalnie zwróciła głowę w kierunku źródła dźwięku, a potem zaszczyciła go przelotnym wzrokiem, unosząc dłoń w geście przywitania. Westchnął głośno, mając ochotę przyłożyć sobie soczystego facepalma. Dlaczego ona zawsze musiała pojawiać się w najmniej odpowiednich momentach, a szczególnie w takich, kiedy jego starsi  koledzy wraz z rówieśnikami postanowili sobie z niego drwić? Nie pojmował tego. Po chwili wzniósł dłoń nad głową, aby odpowiedzieć na jej gest i posłał jej nieśmiały, nieco niemrawy uśmiech.

-Kurwa, why? No why? –mruczał pod nosem niezadowolony.

-Ty, Uksi! Bo korzenie puścisz!- dopiekł mu Masłowski.

-Ryj!- warknął w jego stronę podirytowany rozgrywający.

Mateusz rozwarł zszokowany usta, ale Łukasz zdawał się tego nie zauważyć. Powrócił po długiej chwili do Grzegorza i zrezygnowany rozpoczął z nim rozgrzewkę. Po mimo, że Gabriela nadal znajdowała się na terenie hali starał się lekceważyć ten fakt. Nie miał już najmniejszej ochoty na kolejną pogrążającą go w jej oczach sytuację. Chłopaki uczynili to już wystarczająco.


***

Dzięki doborowemu towarzystwu, jakim była obecność Fornala, Masłowskiego i Kochanowskiego humor rozgrywającego uległ znacznej poprawie po sytuacji mającej miejsce na porannym treningu. Cała czwórka wpakowała się do windy, mając zamiar udać się do stołówki na kolacje. Nie byli wówczas jeszcze świadomi, że ich plany zostaną pokrzyżowane. Maszyna nagle zatrzymała się gwałtownie, powodując, że wszyscy zawodnicy uderzyli plecami o jedną ze ścian windy. Łukasz przełknął głośno ślinę i spojrzał z przerażeniem na pozostałą trójkę chłopaków. Twarz kapitana reprezentacji juniorów nie zdradzała za wiele szczegółów, natomiast ta należąca do Tomka czy Mateusza wyrażała więcej niż tysiąc słów. Gdy Kozub miał już zabrać głos nagle uczynił to Masłowski :

-Wszyscy kurwa zginiemy!

-Możesz zamknąć japę?-spojrzał na niego z politowaniem rozgrywający.- Dziękuję!

-Od kiedy ty taki nerwowy się zrobiłeś?- uniósł pytająco brew Mateusz.

-To pewnie przez tą nową.- poruszył znacząco brwiami Fornal.- Jak jej tam było? Grażyna?

-Gabriela.-wypowiedział ostro Kozub, zaciskając dłonie w pięści, będąc blisko wyprowadzenia z równowagi.

-Dobra chłopaki. Dajcie sobie spokój i skupcie się na tym jak możemy się stąd wydostać.-odezwał się milczący dotąd środkowy.

-Zadzwonię do Szalpuka.-rzucił Uksool.

Pozostała trójka siatkarzy skinęła głowami na pomysł rzeszowianina. Ten wyjął z kieszeni dresów telefon i zawył przeciągle, gdy przy wskaźniku baterii nie dostrzegł żadnej kreski zasięgu. Osunął się zrezygnowany plecami po ścianie i skrył twarz w dłoniach. Starał się wpaść na inną ideę, ale nic póki co nie przychodziło mu do głowy. To samo można było powiedzieć o pozostałych osobnikach znajdujących się w windzie.

-Kurwa, ludzie! Otwórzcie tą jebaną puszkę! Ratunku! My tu pomrzemy!-wydzierał się libero.

-Uważaj, bo cię ktoś usłyszy.-przewrócił oczami Kuba.

Tymczasem na parterze Gabriela przeglądała jadłospis na kolejny dzień i pokręciła niezadowolona głową, gdy w pozycji na jutro widniało to samo danie co dzisiaj podane było na obiad. Postanowiła natychmiast to skorygować i uzgodnić z trenerem siatkarzy. Aby sprawnie dostać się na trzecie piętro, gdzie swoje zakwaterowanie miał sztab szkoleniowy oraz zawodnicy powędrowała w stronę windy. Zmarszczyła brwi zdezorientowana, kiedy po piątym razie naciśnięcia przycisku w panelu winda nadal się nie pojawiła. Westchnęła głośno i już miała udać się w kierunku licznego pliku schodów, kiedy obok niej znienacka zjawił się blondyn.

-Hej, Gabi.- przywitał się z nią delikatnym uśmiechem.- Widziałaś może Fornala, Kochanowskiego, Kozuba i Masłowskiego?

-Cześć, Szalupa.- wypowiedziała wesoło.- Nie, a czemu zawdzięczam to pytanie?-utkwiła w nim pytające spojrzenie.

-No, bo kolacja dobiega końca, a ich nadal nie ma.- siatkarz podrapał się po głowie zdezorientowany.

-A dzwoniłeś do nich?

-Tak, ale ich telefony nie reagują.

-Kurwa, Artur!- złapała się za głowę.- Winda się popsuła chyba, a ich nigdzie nie ma. Oni tam chyba utknęli.

-Powiem trenerowi, a ty leć po pomoc.- zakomunikował i nim zdążyła coś odpowiedzieć już go nie było.

Stawiła się za ladą recepcji i wystukała na telefonie stacjonarnym numer do odpowiedniej osoby. Po chwili opisywała już sytuacje panu Piotrowi i jedyne co mogła to oczekiwać jego przybycia. Artur natomiast w popłochu wparował do pokoju Heynena, nie fatygując się nawet z pukaniem. Trener pokręcił z niedowierzaniem głową nad szczęściem swoich zawodników i gdy udał się na parter wraz z przyjmującym winda była już w trakcie napraw.

-Matko jedyna! Nareszcie grunt pod nogami!- wypadł z windy jako pierwszy Masłowski, nie kryjąc przy ty swojej euforii.

-Czyja to zasługa, że wreszcie opuściliśmy to cholerstwo?- zadał pytanie rozgrywający.

-Moja.-odparła brunetka opierająca się biodrami o ladę.

-Niech Bóg ci w dzieciach wynagrodzi!-przytulił ją gwałtownie szczęśliwy libero.

-Nie przejmuj się. Odbiło mu.-rzucił roześmiany Fornal.

-Nie dziś, a już dawno. –dodał Kochanowski.

-Dziękujemy!-wypowiedział z promiennym uśmiechem Kozub.

Kozłowska zaniosła się głośnym śmiechem, odsuwając od siebie Masło, który zbyt wylewnie zaczął ją przytulać. Zbeształa go wzrokiem i wzniosła nikle kąciki ust, odsłaniając śnieżnobiałe uzębienie przed Łukaszem. Ten jakby nabrał odwagi przez ten mały gest i podreptał w jej kierunku, a wszyscy obecni przy recepcji siatkarze utkwili w nim zaintrygowany wzrok.

-Może w ramach podziękowania za ocalenie nam życia dasz się zaprosić na kolacje?-powiedział pewnym siebie tonem głosu, dokładając do tego subtelny uśmiech.

Zadarła głowę i spojrzała na jego bladą twarz. Natrafiła na czekoladowe tęczówki o ciepłej barwie, które na moment sprawiły, że odebrało jej mowę. Ich intensywność wywołała na niej ogromne wrażenie. Dało się dostrzec tlącą w nich nadzieję. Liczył na to, że mu nie odmówi, że przystanie na jego propozycje. Musiał spróbować, bo niebywale chciał ją poznać, dowiedzieć się o niej więcej. Skinęła jedynie głową, zgadzając się na jego sugestię, bowiem nie mogła wydusić z siebie żadnego słowa. Powtórzyła ten gest, gdy zaproponował jej jutrzejszy wieczór. Pożegnała się z chłopakami i wróciła do swojej pracy. Zaśmiała się, gdy chcieli wsiąść do windy, jednak zawrócili i zdecydowali się na schody. W oddali słychać było wiwaty kumpli Łukasza z powodu udanego łowu rozgrywającego.  Pokręciła roześmiana głową i myślami analizowała już zawartość swojej szafy, szukając odpowiedniej kreacji na ten wieczór.

~


Witam po weekendzie w Krakowie zmęczona, ale pełna pomysłów ^^
W stolicy Małopolski było cudownie i naprawdę zabawnie, ale teraz wracam do rzeczywistości, a co za tym idzie do Was :3 Łukasz najpierw ośmieszony w oczach Gabi, później przeżywający katusze z chłopakami , a na końcu jednak mimo wszystko chyba szczęśliwy ^^ Jak myślicie jak przebiegnie randka? Chłopaki zadbają o brak nudy? :D Sama nie do końca jeszcze wiem co zawrze w kolejnej części, bowiem ten rozdział to ostatni zapas, gdyż na czwórce mam zastój, ale chwila czasu i może coś wymyślę :D Całuję i do zobaczenia na Bartkach w kolejne dni! ;*

poniedziałek, 29 lipca 2019

Szum drugi


Podążała obok bruneta, pogrążając się z nim w coraz to bardziej przyjemnej rozmowie. Łukasz na pierwszy rzut sprawiał wrażenie naprawdę sympatycznego chłopaka i musiała przyznać, że po mimo tak niewielkiej ilości czasu spędzonej w jego towarzystwie zdążyła go polubić. Zbliżali się właśnie do pozostałych zawodników, gdy ona nagle znieruchomiała, zastygając w miejscu i wpatrując się oszołomiona w sylwetkę jednego z reprezentantów Polski. Rozgrywający momentalnie przystanął i uniósł pytająco brew, badając uważnym wzrokiem jej wyraziste rysy twarzy. Gabriela jednak to zlekceważyła, będąc zbyt zajęta pałaszowaniem wzrokiem osoby przyjmującego. Blondyn nagle zwrócił głowę w jej stronę i upuścił telefon z dłoni. Z rozchylonymi wargami spoglądał w jej kierunku, totalnie nie spodziewając się, że na nią tutaj natrafi. Brunetka jako pierwsza otrząsnęła się z szoku i odzyskała władzę nad własnym ciałem z czego szybko skorzystała, podrywając się do biegu. Wskoczyła na 23-latka i oplotła nogami jego pas, wydając z krtani pisk o wysokiej wartości decybeli.

-Boże, Artur! To naprawdę ty!-krzyczała, spoglądając wprost w przepełnione błękitem tęczówki.

-Hello, it’s me.-zawył Szalpuk, poruszając zabawnie brwiami.- Kopę lat Kozłowska!-wrzasnął uradowany.- Błagam cię zeskocz ze mnie, bo po pierwsze mój kręgosłup będzie pokiereszowany, a po drugie jak któryś z tych niedojebów powie Oli to mam przejebane.

-Nic się nie zmieniłeś, Szalupa.-otrzymał uderzenie w prawe ramie, które skwitował chichotem.

-Oj no już dobra. Choć tutaj.-wywrócił oczami i rozwarł przed nią swoje ramiona, dając jej sygnał, aby się w niego wtuliła.

-Ktoś mi wyjaśni co tu się właśnie odpierdala?!-obok nich przystanął rzeszowski libero ze splecionymi na klatce piersiowej ramionami, tupiąc zniecierpliwiony nogą.

-Dołączam się do pytania!-obok niego zjawił się Kozub.

-Och, ja i Artur jesteśmy przyjaciółmi od dziecka. Nie widzieliśmy się dobrych kilkanaście lat, bo on wyjechał podbijać siatkarskie parkiety i cóż oto ten dzień dał nam Pan, abyśmy się mogli w końcu spotkać.-wyjaśniła Gabriela, uśmiechając się wymownie do reprezentanta Polski.

-Pusia! Sierść cała?!-klepnął Łukasza po plecach przyjmujący, szczerząc się głupio.

-Nie twój kurwa zasrany interes, pizdo glizdo!-warknął młody siatkarz.

-Nie tak agresywnie. Jeszcze ci kłaczki powypadają.

19-latka parsknęła głośnym śmiechem, a jego salwy rozniosły się echem po przestrzeni schroniska, docierając do każdego ze sportowców. Większość zwróciła swój wzrok na ich trójkę, marszcząc ze zdezorientowania brwi, a nieliczna część zignorowała objawy rozbawienia dziewczyny. Sam rozgrywający natomiast odwrócił się na pięcie i odszedł od nowo poznanej przedstawicielki płci pięknej oraz rozbawionego przyjmującego. Słyszał jak Artur opowiada jej o tym jak często zdarza mu się tak obrazić i strzelić przysłowiowego focha. Spojrzał przelotnie w ich kierunku i napotkał na swojej drodze wzrok jej stalowych tęczówek. Wzniósł nieśmiało kąciki ust, a kiedy brunetka odpowiedziała mu w podobny sposób speszony odwrócił głowę i powędrował do swoich rówieśników, którzy także otrzymali powołania do kadry na pierwsze zgrupowanie w tym roku. Fornal pokręcił tylko z pobłażaniem głową nad jego zachowaniem, co z dłońmi opierającymi się na jego biodrach wyglądało komicznie.

***
Stała przy budynku i przyglądała się pracom na terenie schroniska, które dzisiaj służyło jako plan nagrań do materiału, który miał na celu pobudzić w Polakach chęć przygarniania tych uroczych czworonogów. Co chwila podśmiewała się pod nosem, obserwując poczynania siatkarzy. Artur droczył się z oburzonym wciąż jego wcześniejszymi słowami 21-latkiem,  a Masłowski z Fornalem bawili się w zespół muzyczny, udając, że dają koncert na żywo. Kochanowski kręcił jedynie z niedowierzaniem głową nad bandą ze swojego rocznika, a starsza część reprezentacji najzwyczajniej w świecie serwowała zabawne wymiany słowne. Oparła się nonszalancko o framugę drzwi wejściowych i przypatrywała z subtelnym uśmiechem sylwetce rozgrywającego. Na swój sposób był niezwykle uroczy. Nieświadoma była, że w międzyczasie Szalpuk zarzuca młodszemu koledze, że nie wyzyskał od jego przyjaciółki numeru telefonu. Miał na szczęście takiego Artura, który swoją komórkę miał wyposażoną w ciąg dziewięciu cyfr, które w przypadku bruneta mogły wiele zdziałać

-Ona i tak woli Matthew Andersona!-rzucił blondyn, chcąc dopiec kumplowi.

-A co? Że niby ja jestem gorszy?-prychnęła popularna Pusia.

-Szczerze? No trochę operacji plastycznych by ci się przydało, Uksool.-poklepał go po ramieniu 24-latek.

-A weź spierdalaj.-warknął na niego mistrz świata juniorów.

-Zamiast mi dziękować, że jestem z tobą szczery i sprowadzam cię na ziemię to ty tylko ciągle strzelasz fochy! No ja pierdolę! Nie chcę byś odfrunął do nieba!

-Żebyś ty czasami nie odfrunął i to na SOR w najbliższym szpitalu.-mruknął pod nosem Łukasz.

Zgromadzeni wokół nich zawodnicy z rocznika dziewięćdziesiątego siódmego zanieśli się głośnym śmiechem, gdy dotarła do ich uszu ostatnia riposta rozgrywającego. Mateusz objął ramieniem klubowego kolegę i obdarzył przelotnym spojrzeniem stojącego przed nimi Szalpuka.

-Choć Pusia! Idziemy!-wypowiedział libero, okręcając się na pięcie.

~

Hello! ^^
Słowo się rzekło i oto w poniedziałek mamy kolejną część spalskiej patoli, która tym razem ją przypomina :D Mam nadzieję, że te dialogi choć trochę Was rozbawiły ^^ Rozdziały jakieś długie pewnie nie będą, bowiem ten ma 735 słów, ale mają być takie luźne, zabawne, ale i posiadać swoją akcje, ale ta będzie się rozwijać stopniowo :3  Rozdział ten dedykuję Oli, która zawitała na moją twórczość po długim czasie :D Dziękuję, że wpadłaś i będziesz <3  Całuję i do zobaczenia po memoriale, w poniedziałek! ;*


czwartek, 25 lipca 2019

Szum pierwszy


Gabriela Kozłowska jak podczas każdej wolnej chwili zawiesiła na ramieniu długi pasek małej, czarnej torebki i po zatrzaśnięciu za sobą bramki  skierowała kroki w stronę doskonale znanej jej ścieżki. Obsunęła delikatnie materiał czarnej, rozkloszowanej spódnicy i zagłębiając się we brzmieniu ulubionego utworu przemierzała drogę dzielącą ją od miejsca, w którym starała się spędzać każdą wolną chwilę. Brunetka po rodzicielce odziedziczyła chęć niesienia pomocy i zdecydowała się z tego korzystać jak tylko mogła. Jednak większość jej czasu w tygodniu a także weekendy pochłaniała praca w tutejszym centrum sportowym, do którego chętnie przybywali sportowcy różnych dyscyplin. Dlatego też, gdy udało jej się wykaraskać wcześniej dzisiejszego dnia z pracy postanowiła zawitać do ośrodka cioci. Szepcząc pod nosem słowa rozbrzmiewającej w białych słuchawkach piosenki przechadzała się przez jeden ze spalskich lasów, a jej bladą twarz muskały promienie letniego słońca. Lekki wiatr targał jej opadającymi swobodnie na ramiona ciemnymi kaskadami, a ona uśmiechała się subtelnie pod nosem, gdyż uwielbiała taką pogodę. Była miłośniczką lata i na przestrzeni czerwca, lipca oraz sierpnia czuła się jak w swoim żywiole. Wtedy dopiero odczuwała, że tak naprawdę żyje. Nie narzekała więc na wysokie wartości widniejące na termometrach za oknem mieszkańców tej właśnie łódzkiej miejscowości czy na oślepiające oczy słońce. Otarła zewnętrzną częścią ramienia kropelki potu pojawiające się na jej czole i w tym samym momencie jej stalowe tęczówki spostrzegły znajomy budynek. Przyśpieszyła kroku i pomachała do kobiety znajdującej się na dworze, wznosząc nikle kąciki delikatnie różowych ust. Pokonała raptownie dzielący je dystans i musnęła wargami jej policzek na powitanie. Kiwała głową machinalnie, wysłuchując opowieści blondynki na temat nowych pupili jakie trafiły do schroniska ciotki w ostatnim czasie. Przykucnęła przy jednym z psów i pogłaskała go delikatnie po głowie, uśmiechając się do niego przyjaźnie. Po chwili jednak poderwała się na równe nogi i podreptała za panią Marysią, aby pomóc jej roznieść posiłki dla podopiecznych blondynki. Za pomocą łopatki napakowała do srebrnych misek karmy z dodatkiem wołowiny, zagłębiając się w rozmowę z członkinią rodziny. Poroznosiła naczynia do odpowiednich, wskazanych przez ciotkę kojców i podolewała wody do odpowiednich pojemników, po czym przystanęła na chwilę przy jednym ze skupisk szczeniaków. Nagle w zasięgu jej oczu znalazła się grupka kilkunastu mężczyzn przyodzianych w jednakowy zestaw ubrań. Dokładniej była to czarna koszulka z długim rękawem oraz spodenki tej samej barwy.

-Dzień dobry!-zawołał donośnie jeden z nich z delikatnym zarostem.

-Dzień dobry! –odparła, podchodząc bliżej mężczyzny.- W czym mogę panu pomóc?

-Jestem Michał Kubiak, kapitan reprezentacji Polski siatkarzy.-uścisnęła dłoń przyjmującego, także się przedstawiając.- Dzisiaj mieliśmy tutaj wypromować akcję mającą na celu wzbudzenie chęci wśród Polaków do przygarnięcia takich słodziaków jakie tutaj są.-wytłumaczył siatkarz.

-Przepraszam, gdyż ja jestem nie bardzo zorientowana, bowiem zaglądam tutaj tylko czasami. Skoczę po ciocię i wszystkiego się dowiemy.-oświadczyła i gdy Kubiak skinął głową pognała w kierunku biura.

Wyjaśniła starszej kobiecie zaistniałą sytuację i stawiła się za jej plecami, gdy ta toczyła konwersację z głową drużyny siatkarskiej. W międzyczasie młodsi i starsi zawodnicy rozeszli się w obranych przez siebie kierunkach, podziwiając psy zgromadzone na terenie schroniska. Przyglądała się temu z promiennym uśmiechem na ustach i splecionymi ramionami na klatce piersiowej. Zagryzła wnętrze policzków od środka, aby powstrzymać śmiech, który koniecznie chciał się wydobyć z jej gardła, kiedy zauważyła przykucającego przy Golden retriverze bruneta i nie byłoby w tym nic zabawnego, gdyby nie to, że szczeniak sikał mu właśnie na wyciągniętą w jego kierunku dłoń. Nie wytrzymała i w końcu parsknęła głośnym śmiechem, a w jej ślady poszedł wysoki blondyn. Poszkodowany przez psiaka chłopak zmarszczył jedynie brwi, wpatrując się z niezrozumieniem w błękitnookiego kolegę. Wtedy odwrócił głowę i momentalnie wyrwał rękę z pomiędzy ogrodzenia, krzywiąc się znacznie na twarzy.

-Psia kość!-rzucił pod nosem, jednak zbyt donośnie, bowiem te słowa dotarły aż do brunetki.

Pokręciła z niedowierzaniem głową nad zaistniałą sytuacją i rozbawiona podeszła do mierzącego około metr dziewięćdziesiąt chłopaka. Przystanęła naprzeciw niego i popatrzyła na niego roześmiana. Łukasz zadarł głowę ku górze, gdyż dziewczyna była od niego znacznie niższa i obdarował spojrzeniem jej twarz.

-Widzę, że zostałeś poszkodowany przez Mini.-skwitowała, chichocząc cicho i spoglądając znacząco na jego dłoń.-Wybacz mi tą bezpośredniość, ale patrząc na ciebie mam wrażenie, że jesteśmy w podobnym wieku. Choć za mną. Zaraz coś na to zaradzimy.-puściła mu oczko i ruszyła w stronę budynku.

Rozgrywający skinął jedynie głową na jej słowa, jakby odebrało mu mowę na widok brunetki i posłusznie udał się za pracownicą.

-Chętnie bym ci się przedstawił, ale musisz poczekać.-roześmiał się, wskazując czystą kończyną na to osikaną przez zwierzę.

 -Jasne.-odparła Kozłowska, śmiejąc się cicho.

Gabriela rozwarła drzwi, za którymi kryła się łazienka i wskazała gestem dłoni, aby siatkarz do niej wszedł. Przymknęła za nim drzwi i oparła się plecami o powierzchnie chłodnej ściany korytarza, przymykając powieki. To była pierwsza taka sytuacja, która jej się zdarzyła. Nic, więc dziwnego, że była nią rozbawiona niemal do łez. Swoją drogą brunet także korzystał z okazji i wykazał się odrobiną humoru. Podskoczyła nagle wyrwana ze swoich myśli przez odgłos otwieranych drzwi i otwarła oczy.

-Łukasz.-oświadczył z łagodnym uśmiechem zawodnik, wyciągając dłoń w twoim kierunku.

-Gabriela.-ścisnęła ją, pozwalając wyłonić się białym perełkom zza ust.- To dla mnie zaszczyt poznać reprezentanta Polski.-dodała.


~
Witam w spalskiej patoli! ^^
Tym razem będę się posługiwać narracją trzecioosobową, co mam nadzieję nie będzie Wam przeszkadzać i zostaniecie na dłużej :3 Jak widać będzie tutaj zabawnie, bowiem Łukasz dopadł pech, choć jak to mówią nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło i oto przez to poznał naszą Gabrielę :D Tą historię dedykuje imienniczce głównej bohaterki z powodu sympatii do głównego bohatera i liczę, że zaszczyci mnie kilkoma komentarzami :D Was także zachęcam do opinii na temat początku tej spalskiej przygody ^^ Widzimy się w poniedziałek jak Wasz odzew będzie spory :D Całuję i do zobaczenia ;*